Umiłowani w Chrystusie Panu Siostry i Bracia! W Święto Przemienienia Pańskiego gromadzimy się w Płockiej Bazylice Katedralnej, aby wspólną Eucharystią rozpocząć trzydziestą dziewiątą już Pieszą Pielgrzymkę Diecezji Płockiej na Jasną Górę.

Serdecznie witam kapłanów, którzy aktywnie włączają się w to jedno z najważniejszych wydarzeń duszpasterskich, jakie co roku przeżywamy. Witam i pozdrawiam pątników, którzy pragną poświęcić wakacyjne dni, aby po pokonaniu trudów pieszej wędrówki, spojrzeć w matczyne oblicze Czarnej Madonny.

Dziękuję także za obecność wszystkim, którzy przybyli tutaj, aby ogarnąć swoją modlitwą naszą Płocką Pielgrzymkę.

 

Kochani moi! W tym roku ta modlitwa jest szczególnie potrzebna, ponieważ, jak dobrze wiemy, pielgrzymka będzie miała wyjątkowy charakter. Wynika to z faktu pandemii i związanych z nią ograniczeń, które dotknęły naszą Ojczyznę. W trosce o zdrowie i bezpieczeństwo tych, którzy wyruszają na pielgrzymi szlak, przebieg tej wędrówki będzie w znaczący sposób różnił się od tego, co znamy z przeszłości. Tegoroczna Pielgrzymka będzie miała charakter „sztafety”. Każdego dnia będzie pielgrzymowała inna grupa, pod kierunkiem swojego Ks. Przewodnika. Przewodnik organizuje przyjazd na trasę swojej grupy, a także jej odjazd wieczorem. Będzie to zatem zupełnie inne wędrowanie niż to, które znamy z poprzednich lat.

Ale przecież każda Pielgrzymka, chociaż wpisuje się w wieloletnią tradycję, jest na swój sposób wyjątkowa: bo choć nowi są ludzie, nowi kapłani, nowe przesłanie, czasem trochę nowa trasa, to cel co roku jest ten sam - spotkanie z Maryją, Matką Jezusa i naszą Matką. To do Niej, od setek lat, tysiące Polaków wyruszały i nadal wyruszają w pieszą wędrówkę nie zważając na czekające ich trudy i zmagania.

Dlaczego tak wiele osób podejmuje to niełatwe wyzwanie? Dlaczego tak wielu z nas, co roku wyrusza na pielgrzymi szlak, aby przez krótką chwilę spojrzeć w oczy Jasnogórskiej Pani? Ponieważ, tak jak nasz tegoroczny Patron – jeszcze Sługa Boży - Prymas Stefan Wyszyński, wiemy, że nie może przegrać ten, kto wszystko postawi na Maryję.

 

Siostry i Bracia! Pani Maria Okońska, która posługiwała przez ponad 30 lat w sekretariacie Prymasa Tysiąclecia w Warszawie, mówiła, że najbardziej zwięzłą formułą wewnętrznej postawy kardynała Wyszyńskiego było to właśnie wyznanie:

Wszystko postawiłem na Maryję!”. Kiedy w lutym 1953 roku, wobec trudności i niebezpieczeństw, w jakich znalazł się Kościół w Polsce rządzonej przez komunistów, nagle twarz Prymasa zaczęła promieniować serdeczną radością i pokojem, domownicy wiedzieli, że znalazł On ratunek dla udręczonego Kościoła i Narodu. Było to jakieś natchnienie samej Matki Bożej. Rzeczywiście, aż do końca był on wierny temu natchnieniu i zawsze, a zwłaszcza w trudnych chwilach swego życia i pasterzowania – wszystko stawiał na Maryję! Wszystkie ważne chwile w swoim życiu wiązał z obecnością swojej Orędowniczki, Matki Najświętszej. Prymas Wyszyński mówił: „Czyż można było nie zaufać Matce Chrystusowej, zwłaszcza gdy się wie, że na to Imię otwiera się w Polsce każde serce?

 

Umiłowani! W duchu tych właśnie słów rozpoczynamy dzisiaj nasze Płockie, „Maryjne” wędrowanie. „Maryjne” – bo to do Niej przecież zmierzają nasze kroki i przez Jej wstawiennictwo niesiemy Bogu nasze sprawy.

W tym miejscu, proszę Was drodzy Pątnicy, aby obok waszych własnych intencji, które poniosą wasze pielgrzymie serca, nie zabrakło tego, co ważne dla nas wszystkich: naszego Kościoła i naszej Ojczyzny.

Wiemy dobrze, jak wiele trudnych spraw dzieje się wokół nas, wiemy jak wiele problemów dotyka i Kościół i Polskę. Zarówno pandemia i kryzys gospodarczy, który zagraża naszej Ojczyźnie, jak i kryzysy, z którymi zmaga się obecnie Kościół, to wezwanie dla każdego wierzącego człowieka, aby zawierzał to wszystko Bogu, w Nim szukał odpowiedzi na trudne pytania i u Niego szukał pomocy w rozwiązaniu problemów, których własnymi siłami rozwiązać nie jest w stanie.

Tylko Jezus, Boży Syn, uproszony przez swoją Matkę – tak samo, jak na weselu w Kanie Galilejskiej – może nam przyjść z pomocą i uzdrowić to, chore; umocnić to, co słabe; podźwignąć, to co upadłe. Sam Bóg na Górze Tabor wskazał Jezusa, jako Tego, którego mamy słuchać i za którym mamy iść: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie” (Mt 17,5).

Tylko Jezus wie, jak bardzo potrzebujemy przemiany naszych - chrześcijańskich i polskich serc. Serc dotkniętych i poranionych różnego rodzaju podziałami, które niejednokrotnie przebiegają nie tylko przez nasze miasta i wioski, zakłady pracy i szkoły, ale także przez nasze domy i rodziny. Jezus ma moc zasypać te podziały! On ma moc uleczyć także swoje Mistyczne Ciało, którym jest Kościół, z różnego rodzaju słabości i chorób, jakie go dotykają! Jezus może to uczynić!

Prośmy zatem Maryję, aby wstawiała się za nami u swojego Syna! Prośmy, aby wyjednała nam potrzebne łaski!

Prośmy Ją razem ze sługą Bożym Kardynałem Stefanem Wyszyńskim! Prośmy razem ze św. Janem Pawłem II, którego setną rocznicę urodzin, dane nam jest przeżywać! On także – podobnie, jak Prymas Tysiąclecia, stawiał na Maryję!

Idąc drogą wyznaczoną przez tych dwóch wielkich Polaków, którzy nam patronują, my także: postawmy wszystko na Maryję! Amen.