Im bliżej Częstochowy, tym więcej pracy ma nasza pielgrzymkowa kuchnia. Dziś rozmawiałam z jej szefem- bratem Piotrem Poryzińskim.

Marta Sikora: Panie Piotrze, która to Pana pielgrzymka?

Piotr Poryziński: Nie jestem w stanie tego powiedzieć. Zacząłem chodzić na pielgrzymki jako dziecko, pierwszy raz poszedłem razem z mamą, potem chodziłem sam, następnie z żoną i dziećmi. A od kilku lat działam w różnych służbach.

MS: Jakie to służby?

PP: W tym roku kuchenne. Gotujemy wodę, aby pielgrzymi mogli zrobić sobie kawę, herbatę. Rano i wieczorem musimy zagotować po 800 litrów wody, co zajmuje dwie godziny. To nasza podstawowa funkcja. Poza tym zbieramy jedzenie od osób, które nas goszczą, aby nic się nie zmarnowało. Zazwyczaj później rozdajemy to wszystko na kolacji pielgrzymom.

MS: Kto jeszcze należy do Pana służby?

PP: Moi dwaj synowie, koleżanka jednego z nich, oraz moja siostra. Towarzyszył nam wcześniej mój najmłodszy, pięcioletni syn; ale nie dotrwał do dzisiaj. Moja żona wróciła z nim do domu.

MS: Widzi Pan jakieś zmiany, które zaszły w służbach na przestrzeni lat?

PP: W tym roku mamy do dyspozycji mniejszy samochód, co ma swoje wady i zalety. Oczywisty problem to niewielka ilość miejsca na potrzebny nam sprzęt. Z drugiej strony sprawia to, że przebywamy bliżej siebie i tworzymy wspólnotę. Modlimy się wspólnie, czytamy wprowadzenia w dni oraz śpiewamy. Staramy się również, na ile to możliwe, uczestniczyć w mszach świętych.

MS: Wspomniał Pan, że w poprzednich latach należał do innych służb.

PP: Tak,  Miałem na myśli służbę ekologiczną. Kiedyś praca tam wyglądała inaczej. Do moich obowiązków należało robienie prowizorycznych sanitariatów, czyli mówiąc prościej kopanie latryn.

MS: Czyli kiedyś było ciężej niż teraz?

PP: Tak, było ciężej, ale co ciekawe poziom zmęczenia jest taki sam jak za dawnych lat.

MS: Jakie są Pana motywacje do podejmowania tego wysiłku?

PP: Bardzo zależało mi na uczestnictwie w rekolekcjach wakacyjnych całą rodziną. Ostateczną decyzję pomógł mi podjąć Jarosław Tomaszewski- były przewodnik pielgrzymki. Poradził mi zaangażować się w służbę kuchenną, ze względu na to, że na co dzień pracuję w gastronomi. Jak widać posłuchałem jego rady i widzę, że to była dobra decyzja. Pielgrzymki są dla mnie bardzo owocne duchowo. Widzę łaski jakie dane mi było otrzymać na każdej z nich.

MS: Dziękuję za podzielenie się ze mną swoimi doświadczeniami, postaram się aby dotarły do jak największej liczby osób.

PP: Również dziękuję.