Miłość- temat tak często podejmowany, a tak bardzo niezgłębiony. My dziś spróbowaliśmy trochę ten temat ugryźć.
 
 
   Dzień drugi. Zaczynamy kojarzyć twarze osób w naszej grupie, nogi powoli przyzwyczajają się do ciągłego marszu. Nowicjusze już nie zwracają się do innych per Pan i Pani, lecz Brat i Siostra.
   W miłości zapominamy o sobie na rzecz drugiej osoby.
Czy można zapomnieć o sobie, gdy stopy niemiłosiernie bolą?
Gdy jedyne o czym marzymy to położyć się spać?
Gdy Słońce pali, a w okolicy nie widać nawet cienia?
Można, a na pielgrzymce nawet trzeba. Tu spotykamy się z Bogiem, samym sobą, ale też drugim człowiekiem. O ile wygodniej byłoby troszczyć się tylko o siebie. By było co zjeść, gdzie spać i w czym się umyć. Nie na pielgrzymce. Osoby, które dopiero zaczynają swoje pielgrzymowanie, pierwsze o czym mówią to bliźni. Tak wiele różnych osób, a jeden Cel. To ten Cel nas łączy i daje siły do służby innym. Chrystus, aby kochać człowieka przyjął postać sługi. Do takiej miłości chcemy dążyć na pielgrzymce, by po powrocie do domów móc przelać ją do naszej codzienności.